Biblia a Kościół Katolicki







Zbawienie: za dobre uczynki? Czy z łaski?

Droga do zbawienia zgodnie z Pismem Świętym



Zdecydowana większość katolików wierzy, że trzeba być dobrym i spełniać dobre uczynki a wtedy będzie się zbawionym. Panuje pogląd, niestety krzewiony przez naukę Kościoła Katolickiego, iż Bóg "zważy nasze uczynki". Porówna ile jest więcej: dobrych czy złych. Zastanowi się, czy zasługujemy na zbawienie.

Powyższy pogląd nie ma jednak wiele wspólnego z Biblijną wizją zbawienia. Zgodnie z Pismem Świętym nie da się zasłużyć na zbawienie nawet milionem dobrych uczynków. Człowiek nie może być wystarczająco doskonały w oczach Boga, by na cokolwiek "zasługiwać". "Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej" (Rzymian 3.23).

Oczywiście Bóg wymaga od nas, abyśmy żyli czystym życiem i respektowali Jego prawa i przykazania. To nie jest tak, jak twierdzą zwolennicy innej skrajnej teorii "łatwej Ewangelii", że Bóg zrezygnował ze swoich zasad i teraz już one nie obowiązują. Przykazania są ponadczasowe, Jezus wielokrotnie się do nich odnosił i jeszcze je rozszerzył. Więc musimy szanować Boże Prawa. Jest to zgodne z nową, przemienioną naturą wierzącego, który już oddał się Jezusowi i przyszedł pod Krzyż. To konsekwencja i dowód nowonarodzenia. Ale zbawienia nie otrzymamy za nasze zasługi. Człowiek nie może sobie "wypracować" wstępu do nieba.

PISMO ŚWIĘTE:

I nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem
- łaską zbawieni jesteście. (...)
Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił
. Efez. 2:5,8-9

A jeśli z łaski, to już nie z uczynków,
bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. Rzym. 11:6




Jeśli ufasz w zbawienie za swoje dobre uczynki i w swoich oczach wydajesz się sobie "nie taki zły", to nie ma dla Ciebie (w tym stanie) szansy. Nawet wielki mąż Boży, prorok Izajasz, kiedy objawił mu się Bóg, zawołał: "Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg". Tymczasem my, którzy lekceważymy Boga w codziennym życiu, grzeszymy do woli i nie szukamy Go z całego serca, łamiąc każde możliwe przykazanie kilka razy dziennie, sądzimy, że ostoimy się przed Świętym Bogiem z bagażem naszych grzechów, z których nigdy się na prawdę nie upamiętaliśmy.



Czym jest grzech? Więcej >>


Biblia mówi, że "karą za grzech jest śmierć" (Rzym.6:23). Takie jest wieczne Boże prawo, wynikające ze Świętej natury Boga, w którego obecności grzech nie może się ostać. "Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności" (1 Jana 1:5). Dlatego właśnie ludzie w czasach Starego Testamentu musieli składać ofiary ze zwierząt za swoje grzechy (baranki, kozły i woły). Biblia mówi jednak, że to nie było wystarczające. Stary Testament opisuje dokładnie za jaki grzech składano w ofierze jakie zwierzę. Ofiary te trzeba było ciągle powtarzać, bo ludzie ciągle grzeszyli - nie dawały one uwolnienia z mocy grzechu ani nowonarodzenia.

„Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów i kozłów mogła gładzić grzechy.” (Hbr 10:4);

"Są to tylko ziemskie ustawy, mające moc obowiązującą do czasu, kiedy nastąpi nowy i właściwy porządek" (Hebr 9:10)




Mamy przewagę nad ludźmi Starego Testamentu, bo żyjemy w czasach tego "nowego porządku", lub inaczej "nowego przymierza". Jezus - Sam Bóg - zamieszkał w ciele, żył świętym i bezgrzesznym życiem a potem dał się zabić jako ofiara za grzechy każdego, kto w Niego uwierzy:

„Ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego. I was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych.” (Kol 1:19-22);

Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (List do Rzymian 6:23).

Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. (Izaj 53:5-6)


Dlatego każdy, kto odda się Jezusowi i wyzna Mu swój grzech, odwracając się od niego, będzie oczyszczony, bez względu na to co zrobił. Stanie się czysty jak śnieg, bo Jezus wziął jego grzechy na siebie. Biblijna droga do zbawienia jest więc ścieżką wiary w Chrystusa - prawdziwej, głębokiej i zgodnej z Pismem Świętym.

[Jezus:]"Jam jest zmartwychwstanie i życie; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. (Ew. Jana 11:25-26)"

"Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga." (Ew. Jana 1:11-13).



"A jeśli z łaski, to już nie z uczynków" - mówi Biblia. Nie wystarczy, że będziemy (w naszych oczach) bardziej dobrzy niż źli. To jest kompletnie błędne myślenie i ślepy zaułek.

Choćbyśmy próbowali zadośćuczynić naszym złym czynom... one wciąż będą na naszym koncie. Jak plama na ubraniu. Możemy ją zasłaniać - ale ona wciąż tam jest. Jest tylko jeden sposób by znów stać się na prawdę czystym.

"Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta". Galacjan 5:19

Jak w duchowy sposób "uprać" nasze splamione grzechem szaty? To właśnie dlatego Bóg posłał swojego Syna na świat, aby on stał się ofiarą za nas, za nasz grzech. Każdy kto w Niego uwierzy i poprosi Go o przebaczenie grzechów i łaskę zbawienia, oraz nie tylko wyzna grzech, ale się od niego odwróci i postanowi żyć już nie dla swoich grzesznych pożądliwości, ale dla Niego - będzie zbawiony.

"Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje
i porzuca, dostępuje miłosierdzia. Przypowieści 28.13


Oczyszczenie i obmycie naszych splamionych szat jest możliwe tylko w świętej krwi Jezusa, którą za nas przelał. I tylko wtedy, gdy zrozumiemy, że nie zasługujemy na to, bez względu na ilość naszych dobrych uczynków.

Dlatego może się tak zdarzyć, że zbawiony będzie morderca, który chwilę przed śmiercią padnie na kolana i szczerze zawoła do Boga o przebaczenie. Uwierzy w Chrystusa i poprosi Go, by Jego ofiara na krzyżu zmyła wszelki grzech, jakiego się dopuścił. (Oczywiście to skrajny przypadek. Gdyby morderca ów pomodlił się a następnie znów zaczął mordować jego grzech nie byłby przebaczony. Taki człowiek musiałby zerwać z dawnym postępowaniem i pójść za Chrystusem). Za to do piekła pójść może człowiek, który całe życie kopał studnie w Afryce, zajmował się dziećmi z domu dziecka i myślał sam o sobie, że jest godny zbawienia za swoje czyny, ale nigdy nie zwrócił się do Chrystusa z prośbą o przebaczenie grzechów i nowe życie w Nim. "Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" - napisano w Piśmie. Jak również napisano, że to Jezus jest jedyną drogą zbawienia - bez wiary w Niego nic nie będzie wystarczające.

"A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego,
miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym". Jan. 6:40

[Jezus:] "Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony" Ew. Jana 10:9

"Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu." List do Hebrajczyków 11:6



Jedyną bramą, drzwiami i ścieżką do zbawienia jest Jezus Chrystus i pełna, dogłębna wiara w Niego: Jego śmierć na krzyżu w moje miejsce, za mój grzech i w Jego zmartwychwstanie - On Żyje, dlatego mogę do Niego wołać, a On usłyszy mnie i zbawi. Gdyby Zbawiciel nie umarł na krzyżu, nie mielibyśmy żadnych szans. Bo "karą za grzech jest śmierć". Ktoś musiał ją ponieść by wypełniona została sprawiedliwość. Albo my, albo - Baranek Boży. Nasze zbawienie jest tylko i wyłącznie w tej nadziei i w tej wierze.


Warto jednak wrócić jeszcze do tematu uczynków. Wiele fragmentów Pisma Świętego mówi, że "ci, którzy tak a tak czynią (cudzołożą, oddają się bałwochwalstwu, czarom, okazują brak szacunku rodzicom, kradną itd)" nie będą zbawieni. Fragmenty te (pochodzące z Nowego Testamentu) wymieniają złe czyny człowieka jako podstawę potępienia. Jak to rozumieć?

Uczynki są bardzo ważne, bo stanowią o jakości naszej wiary. Po zachowaniu poznajemy, kto na prawdę jest Bożym Dzieckiem a kto tylko udaje (lub oszukuje sam siebie). Dobre uczynki są owocem tego, że ktoś stał się nowym człowiekiem i należy do Boga. Życie w grzechu za to jest jasnym dowodem na to, że osoba która mówi "wierzę" wcale nie wierzy i nie jest dzieckiem Bożym.

Uczynki bez wiary w Jezusa nic nie dają. Ale (rzekoma) wiara nie poparta uczynkami jest wiarą fałszywą. Jest o tym jasno napisane w liście Jakuba.

"Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy [taka] wiara może go zbawić?" Jak. 2:17

"Wiara, jeśli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie" Jak. 2:14,17




Tak mówi Pismo Święte! Wiara bez uczynków jest martwa. Nie dajmy się zwodzić! Ani nie wystarczą same uczynki bez wiary, ani pseudo-wiara bez uczynków! Uczynki same w sobie, bez Boga, nie zbawią Cię. Ale nie zbawi Cię też wierzenie w istnienie Boga czy nawet mgliste przekonanie, że jest Jezus - nawet jeśli chodzisz w niedziele do kościoła. Musisz Go osobiście przyjąć i uczynić swoim zbawicielem. Jeśli nie pójdziesz za tym z całego serca i nie staniesz się Jego naśladowcą, to będziesz sam siebie zwodził.

Szanowanie Słowa Bożego, bojaźń Boża i idące za tym dobre uczynki są więc dowodem prawdziwej wiary, tej, która zbawia.

Można to porównać do oceny czystości wody w jakimś zbiorniku. Po rodzaju żyjących tam ryb można ocenić, czy woda jest czysta, czy zanieczyszczona. Znamy to z lekcji Biologii. Nazywa się to "bioindykatorem wody". W wodach bardzo czystych znajdziemy raka szlachetnego rzecznego, małże i pstrągi. Nie znajdziemy ich w wodach zanieczyszczonych, tam będą inne zwierzęta, dużo mułu, żab, zarodków komarów i glonów a woda będzie nieprzejrzysta.

Taka jest też prawda o człowieku prawdziwie wierzącym. Jeżeli wierzysz dobre uczynki wypływają z ciebie, są dowodem zmian jakie w Tobie zachodzą, dowodem na to, że mieszka w tobie Bóg (zob. Ew. Jana 7:38!). Tak samo jak pstrąg nie przeżyje w zanieczyszczonej wodzie klasy trzeciej, tak samo nie ma możliwości, by prawdziwy wierzący żył w grzechu np. cudzołóstwa, okultyzmu, rozwiązłości, letniości serca; by klął jak szewc i mówił świńskie kawały. Pismo mówi: "Z obfitości serca mówią usta" (Ew. Mat 12:34-35).

Na poparcie przytoczę jeszcze kilka wersetów, które nie pozostawiają wątpliwości:

"Utrzymują, że znają Boga, ale uczynkami swoimi zapierają się Go, bo to ludzie obrzydliwi i nieposłuszni, i do żadnego dobrego uczynku nie skłonni" List do Tytusa 1:16

"Bądźcie wykonawcami słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie" Jak 1:22

[Jezus:] "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". Ew. Mat. 5:20

"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, zaś chciwcy, ani pijacy, zaś oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą". 1 Kor. 6:9-10


Mimo to wielu wierzących - to akurat problem niektórych ruchów protestanckich - powtarza jak mantrę: "Przyjąłem Jezusa, pomodliłem się, wierzę - to jestem zbawiony i mogę teraz żyć jak chce, nawet w cudzołóstwie, mogę pić i imprezować, obściskiwać się z dziewczyną, oglądać całe dnie głupie filmy i nie modlić się wcale". To kłamstwo i zwodzenie samego siebie. Prawdziwych wierzących poznaje się po owocach ich życia i po tym jakie są ich wybory oraz jak poważnie traktują Boże Słowo.

Jezus ilustrując to porównał ludzi do drzew: dobrych i złych. Powiedział, że dobre drzewo poznaje się po... dobrych owocach. Jeśli owoce są złe, to znaczy, że z drzewem jest coś nie tak:

"Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców." Mat 7:17

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość.
Przeciwko takim nie ma zakonu. Gal. 5:22-23


Warto tu podkreślić, że tylko przeciwko tym, którzy wydają wskazane owoce "nie ma zakonu", czyli potępienia. Tak łatwo przychodzi letnim wierzącym cytowanie fragmentu: "Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia" zapominając całkowicie o tym, co to znaczy "być w Chrystusie". Także dalszy ciąg tego rozważania z listu do Rzymian w wersecie czwartym brzmi: "o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha".

Zatem: "Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" (Efez. 2:5,8-9) ale też nie z pseudo-wiary, będącej pustą deklaracją, za którą nie idzie życie (Jak. 4:14,17). Wiara prawdziwie wierzących ludzi przejawia się widocznie w tym jak żyją i jak się zachowują. Płyną z ich wnętrza "rzeki wody żywej" - jak powiedział Jezus (Jan 7:38). Rzeki żywej wody (nie jedna rzeka, ale wiele) to potężny nurt i silny strumień, którego nie da się nie zauważyć. A jeżeli w życiu niby-chrześcijanina go nie ma, to taką deklarację wiary można porównać do słów męża-pijaka, który bije i maltretuje swoją żonę, a potem mówi: "Ależ ja cię kocham". Takie wyznanie miłości można wrzucić do śmieci - czyny męża przeczą jego słowom i są dowodem przeciw niemu.

Zbawienie z łaski nie polega więc na tym, że pomodlimy się "o przyjęcie Jezusa do serca" a potem dalej będziemy żyć swoim życiem i grzeszyć tak samo jak wcześniej. Prawdziwa wiara przejawia się w głębokiej przemianie naszego życia. Dlatego jest napisane, że wiara bez uczynków jest martwa. Jeśli mówisz, że wierzysz, a żyjesz w grzechu: okłamujesz sam siebie. Człowiek prawdziwie wierzący boi się Boga i nie chce Mu się sprzeciwiać. Robi wszystko, by żyć takim życiem, jakie podoba się jego Panu. Nie po to by zasłużyć na zbawienie, (bo nikt nigdy na nie nie zasłuży - ono jest przez ofiarę Jezusa), ale z miłości do swojego Boga, z wewnętrznego pragnienia życia w czystości, które jest objawem Nowego Narodzenia.

"Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego" (Jan 3:3).

"Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej". (Jan 7: 38)



Drogi czytelniku, jeśli jesteś chrześcijaninem, lecz w Twoim życiu brakuje nowonarodzenia, to jest to dobra chwila, by się poważnie załamać. Tak, to właśnie należy zrobić. Załamać się swoim stanem i z pełną determinacją wołać do Boga o przemianę serca. Tylko wtedy może ona nastąpić. Człowiek sam nie jest w stanie tego zrobić. My możemy tylko podjąć decyzję, że wierzymy i chcemy iść za Bogiem. Starać się na tyle, na ile pozwala nam nasza upadła natura, postępować zgodnie z tym, czego uczył Jezus. Nowonarodzenie jednak pochodzi od Boga, jest darem, przemianą serca dokonaną przez Niego. Może nastąpić razem z nawróceniem, ale niestety zdarza się to coraz rzadziej. Nawrócenia są w ostatnich czasach płytkie, intelektualne, kompromisowe, nie-dogłębne. Nowonarodzenie następuje niekiedy wiele lat później - głównie dlatego, że chrześcijanie nie są wystarczająco zdeterminowani, często nie widzą, że czegoś im brak - muszą to najpierw zauważyć. Niestety w przypadku niektórych (o ile nie większości) zdeklarowanych chrześcijan nowonarodzenie nie następuje wcale. W szukaniu Boga potrzeba trochę determinacji i ognia. Letni chrześcijanin, stojący jedną nogą w świecie, marnuje czas swój i Boga (Apokalipsa 3.15-16).
Walcz. Proś Boga o tę przemianę, a wtedy nastąpi. Warto - dopiero wtedy zaczyna się zwycięskie życie chrześcijańskie i zupełnie nowa jakość relacji z Bogiem.


Jeśli jesteś człowiekiem, który jeszcze nigdy nie podjął decyzji uwierzenia w Chrystusa - wiedz, że życie bez Boga nie ma sensu. Cokolwiek osiągniesz, i tak to zostawisz. Jesteś młody, ale zestarzejesz się. Będziesz miał dzieci, lecz i one kiedyś umrą. 80 lat minie jak jeden dzień i powiesz: nie wiem kiedy. Nie mów, że nie potrzebujesz Boga. Potrzebujesz. Inaczej będziesz (duchowym) trupem za życia, a potem doświadczysz wiecznego potępienia bez możliwości ratunku. Życie to nie tylko tu i teraz. Ma inny cel i jest to cel wieczny. Już tu na Ziemi można żyć w bliskim kontakcie z Bogiem i zakosztować nieba przez relację z Nim. A potem spędzić wieczność w Jego obecności, w świecie, którym już nie ma grzechu, a więc także bólu, smutku i śmierci.
Nie zapełniaj pustki, która jest w Tobie zabawą, przygodami, przyjemnościami czy grzechem. Nie uda Ci się. Bóg tak nas skonstruował, że każdy ma w duszy puste miejsce, które woła do Boga. I nic ani nikt inny go nie zapełni.




Chce być zbawionym. Co dokładnie mam zrobić?: tutaj


Filmik ilustrujący zbawienie z łaski (uwaga: nieco upraszcza on sprawy, ma na celu przekazanie ogólnej zasady - że zbawienie nie jest za nasze zasługi): "Jak dobry musisz być, by trafić do nieba?"